Tak to się zaczęło….
jeden z założycieli Stowarzyszenia i współtwórca metody Break Free zaczął myśleć o tym Projekcie już w czasie terapii, którą zaczął w listopadzie 2016 roku w Warszawie, by uwolnić się od bardzo długiego uzależnienia od alkoholu.
Ale decyzję o tym, że coś takiego stworzy podjął w pierwszy dzień po ukończeniu terapii kiedy bał się w swoim życiu najbardziej. Bo zrozumiał, że bez pomocy po terapii ma niewielkie szanse na to, by uniknąć nawrotu choroby.
Ale po powrocie do Londynu, gdzie wtedy mieszkał, poza polskojęzycznymi mityngami AA nie miał szans na jej uzyskanie. Szybko się jednak okazało, że nie dawały mu one wystarczająco silnego wsparcia i miały sporo wad.
Trzy główne wady to zbyt rzadkie spotkania, spore odległości do nich, które wymagały zmarnowania zwykle 3 godzin, by dotrzeć na jednogodzinne spotkanie i z niego wrócić.
Ale najważniejsze było to, że ich zawartość merytoryczna daleko odbierała o tego, czego się dowiedział o swojej chorobie w czasie terapii. Kilka osób poznanych na tych spotkaniach miało podobne potrzeby i odczucia.
Dlatego zawiązała się grupa, która bardzo szybko wyeliminowała problem zbyt rzadkich spotkań, gdyż odkąd postanowili sobie pomagać tak jak potrafią, to ich spotkania odbywały się codziennie.
W dodatku nikt nie musiał tracić czasu i pieniędzy na dojazdy, gdyż korzystaliśmy z bezpłatnych komunikatorów internetowych. To nie było to samo co osobisty kontakt, ale ilość z nawiązką rekompensowała różnicę.
Bo doraźne wsparcie mógł szybko uzyskać każdy, nawet w nocy. Było to ważne, gdyż większość z uczestników tych spotkań nigdy nie było na terapii. A abstynencję utrzymywali tylko siłą woli lub obietnicy danej komuś bliskiemu.
Chcieć dotrzymać takiej obietnicy, to ważny pierwszy krok, ale za mało by mieć realną szansę uwolnić się od uzależnienia a później tę wolność utrzymać. Dlatego przydały się bardzo materiały i notatki tych, którzy na terapii byli.
Dzięki nim pozostali dowiedzieli się tego co o chorobie alkoholowej wiedzieć trzeba. Na czele z tym, że uwalniamy się od nałogu dla siebie. Szybko też spadła ilość nawrotów, gdyż wszyscy dowiedzieli się jak skutecznie walczyć z głodem alkoholowym.
Ale najważniejsze w tej walce było nieustające wsparcie koleżanek i kolegów, z którymi można było się kontaktować całą dobę. Niektórym z nas, którzy przez uzależnienie stracili swoich bliskich, zastępowali oni rodzinę.
Bo byli ze sobą bardzo blisko, mimo że większość z nich nigdy nie spotkała się osobiście. Grupa rozrastała się. Aby zapewnić wszystkim anonimowość, która pozawalała na do bólu szczere rozmowy, posługiwaliśmy się nickami.
Własnymi, albo tymi, których używaliśmy, czyli panie były Małgosiami z jakimś numerem a panowie Jasiami . Jeden z uczestników uznał, że pora jakoś nazwać naszą grupę i zainspirowany słowami przeboju zespołu Queen zaproponował, że będziemy Break Free.
Jego słowa mówią o chęci uwolnienia się od uzależnienia od miłości, ale to miało sens, gdyż dołączali do nas uzależnieni nie tylko od alkoholu. Nie mieli bowiem dość środków, żeby zapłacić terapeucie, a grup wsparcia dla ich uzależnienia nie było.
Potrzebne było więc nowe spojrzenie na tę chorobę i nowy język komunikacji. Ale nie było skąd ich wziąć, żeby w spotkaniach z pożytkiem dla siebie mogli uczestniczyć wszyscy razem, bez względu na to od czego byli uzależnieni.
Zaczęliśmy więc tworzyć własną formułę spotkań. I pewnie by się jej nie udało jej stworzyć, gdyby nie internetowy sposób komunikacji. Bo koordynatorzy tych prac musieli opuścić UK. Jeden z powodów rodzinnych musiał wrócić do Polski a drugi wyjechał daleko w świat.
Dzięki Internetowi prace trwały nadal. Udało się też w Polsce uzyskać pomoc merytoryczną kilku zawodowych terapeutów. Pozwoliło to mieć pewność, że metoda terapii i pomocy po terapii, którą zaczęliśmy tworzyć będzie zgodna z tym co o uzależnieniach wie współczesna nauka.
Postanowiliśmy też nadać naszej aktywności ramy organizacyjne i złożyliśmy wniosek o rejestrację Stowarzyszenia Break Free. Zdążyliśmy to zrobić przed początkiem pandemii wirusa COVID19 w styczniu 2020 roku.
I znów komunikacja online pomogła nam w utrzymaniu stałego kontaktu, gdyż osobiste spotkania w czasie pandemii nie były możliwe. A dzięki spotkaniom online nikt z tych, którzy uczestniczyli w Break Free w tamtym czasie nie powrócił do swojego uzależnienia.
Chociaż był to czas wielu nawrotów i początek jeszcze większej ilości nowych uzależnień. Bo ta pandemia i jej skutki uboczne z wielomiesięczną izolacją na czele, mocno uderzyły we wszystkie dziedziny naszego życia.
Ale najmocniej uderzyły w nasze ego. Szczególnie w dwa jego składniki czyli w bilans przyjemności i samoocenę. Bilans przyjemności w okresie izolacji był na samym dnie, gdyż zostaliśmy pozbawieni większości źródeł przyjemności.
Dlatego dla wielu był to początek uzależnienia od przyjemności zastępczych zewnętrznych, które były bez problemu dostępne. Zawłaszcza od nikotyny, alkoholu, cukru i jedzenia w ogóle, leków poprawiających samopoczucie i narkotyków.
Ale największy wzrost nowych przypadków uzależnień był w elektronicznych źródłach przyjemności. Zwłaszcza w uzależnieniach od socjal-mediów, gier komputerowych, hazardu internetowego i internetowego seksu i przemocy psychicznej.
Najmocniej dotknęło to młode pokolenie, które przez ponad rok uczyło się zdalnie i nie miało kontaktu ze swoimi rówieśnikami. Skutkiem tej lawiny nieprzyjemności był nie tylko gwałtowny wzrost nowych przypadków uzależnień.
Ale również szybko rozwijającej się depresji. Przyczyną były wieloletnie zaniedbania w ochronie naszego zdrowia psychicznego. W szczególności kompletny brak powszechnie dostępnej profilaktyki obu tych chorób.
Dlatego jeszcze w czasie pandemii zaczęliśmy prace nad stworzeniem profilaktyki wszystkich uzależnień. Ponadto zaczęliśmy prace nad profilaktyką i terapią oraz pomocą po terapii w depresji.
Sukcesu nie wróżyli nam profesjonaliści. Ale nieduża grupa neofitów, która miała za sobą jakąś formę terapii, zaczęła szukać odpowiedzi na ważne pytania, których w kwestii naszych chorych uczuć nie zadał nam nigdy nikt.
A pytania były proste – dlaczego nasze uczucia zaczęły chorować? Co takiego się stało w tak bardzo różnych życiorysach, że te uczucia zaczęły chorować właśnie z powodu uzależnienia albo depresji? I co te choroby mają ze sobą wspólnego? Dlaczego byłem alkoholikiem a nie narkomanem czy hazardzistą.
Po prawie dwóch latach grzebania w naszych w naszych uczuciach, co bolało jak diabli, powstało coś na kształt nowej teorii obu tych chorób. Ale w istocie rzeczy jest to tylko tłumaczenie z polskiego na nasze tego, co na temat uzależnień i depresji wie dziś nauka.
Dzięki temu wszyscy wreszcie zrozumieją przyczynę tych chorób, sposób zapobiegania im, leczenia oraz zapobiegania nawrotom. A wszyscy uzależnieni wiedzą nie tylko to, że nie mają problemów z alkoholem czy hazardem, tylko ze swoimi uczuciami.
Ale wiedzą również to, kiedy powstał i na czym konkretnie polega ich problem z uczuciami. Najważniejsze jest jednak to, że wiedzą też jak ten problem z uczuciami mogą rozwiązać.
Opracowanie metody profilaktyki i terapii wszystkich uzależnień i depresji to jedno a sprawdzenie jej skuteczności online w praktyce, to zupełnie inna bajka. Zwłaszcza jeśli nie ma na to pieniędzy i coś takiego jest robione pierwszy raz.
Dlatego sprawdzaliśmy ją długo, bo aż przez 5 lat. Głównie siłami neofitów, którzy korzystając czasem z konsultacji z zawodowymi terapeutami, wykonali to trudne i czasochłonne zadanie jako wolontariusze.
Wszyscy testujący metodę byli też świnkami doświadczalnymi, gdyż większość rozwiązań metody Break Free, to były pionierskie pomysły zastosowane wcześniej tylko w pojedynczych przypadkach.
Ale te pomysły dobrze rokowały, gdyż usunęliśmy wszystkie mankamenty dotąd stosowanych metod, które przeszkadzały zarówno terapeutom jak i ich pacjentom. Ponadto dodaliśmy możliwości, które były im potrzebne.
I te dobre rokowania potwierdziły się w praktyce, gdyż nikt w trakcie testowania metody i później nie powrócił do uzależnienia. Poza jedną osobą, która powróciła do nałogu w ciągu kilku tygodni po terapii.
Głównie dlatego, że nie skorzystała z pomocy po terapii i nie zastosowała się do pozostałych zaleceń. Przyczyną tego zaniechania było to, że podjęła terapię nie dla siebie, ale dla kogoś, komu w międzyczasie przestało na tej osobie zależeć.
Natomiast metodę profilaktyki uzależnień przetestowaliśmy pośrednio, gdyż trudno by było rozstrzygnąć czy bez naszej profilaktyki ta sama osoba popadła by w uzależnienie lub depresję, czy nie popadła.
Dlatego sprawdziliśmy jej skuteczność testując pomoc po terapii, która jest też profilaktyką zapobiegająca zachorowaniu, tyle że ponownemu. Mogliśmy tak zrobić, gdyż profilaktyka nawrotu choroby jest dużo trudniejsza, gdyż zachorować ponownie jest dużo łatwiej niż pierwszy raz.
Po pierwsze dlatego, że mechanizmy uzależnienia i depresji pierwszy raz rozwijają się powoli. Czasem trwa to nawet kilka lat. Ale żeby je ponownie uruchomić wystarczy, że tylko raz sięgnąć po już sprawdzoną przyjemność zastępczą.
I nawrót choroby może nastąpić nawet w jeden dzień. Po drugie dlatego, że dużo łatwiej jest zapobiegać powstaniu długotrwałego skumulowanego stresu, który jest główną przyczyną powstawania każdego uzależnienia i depresji.
Niż pozbywać się gromadzonych przez wiele lat i poplątanych ze sobą nieprzyjemnych uczuć i emocji, które wywołały uzależnienie lub depresję. Oraz tych, które powstały w trakcie trwania, często wieloletniego uzależnienia.
A ponieważ nikt spośród tych, którzy testowali profilaktykę po terapii nie powrócił do swojego dawnego uzależnienia. I nie popadli też w inne, to mamy powód przypuszczać, że metoda profilaktyki uzależnień i depresji przed pierwszym zachorowaniem sprawdzi się w praktyce.
I zapewne sprawdzi się, gdyż pomoc po terapii testowaliśmy szczególnie dokładnie. Bo dziś nie mamy jej w ogóle i z naszego doświadczenia wiemy jak bardzo ważne jest to, żeby zadziałała skutecznie za pierwszym razem.
Bo znacznie łatwiej jest choremu uwierzyć w sukces i skutecznie uwolnić się od uzależnienia lub depresji kiedy robi to pierwszy raz. Niż wtedy, kiedy próbuje tego dokonać po raz drugi. A najtrudniej kiedy próbuje kolejny raz.
Zalety metody Break Free
Metodę Break Free zaczęliśmy tworzyć w 2017 roku, gdyż już wtedy było wiadomo, że dotychczasowymi metodami nie da się udzielić pomocy tym wszystkim, którzy dziś jej potrzebują i będą potrzebować w przyszłości.
Dlatego grupa neofitów, czyli osób które zdołały uwolnić się od swojego uzależnienia, we współpracy z zawodowymi terapeutami zaczęła tworzyć zupełnie nową metodę terapii tak, żeby była skuteczna online.
Bo tylko tą drogą można szybko i tanio dotrzeć do maksymalnie dużej liczby osób. I tylko w ten sposób uda się usunąć większość wad dotąd stosowanych metod. Oraz stworzyć możliwości potrzebne zarówno terapeutom jak ich pacjentom.
Jej skuteczność sprawdziliśmy w trakcie pandemii wirusa, kiedy osobisty kontakt był bardzo utrudniony. I sprawdziła się znakomicie. A budzący brak osobistego kontaktu terapeuty z pacjentem nie tylko nie jest wadą, ale ma wiele istotnych zalet a mianowicie:
Po pierwsze osoba potrzebująca pomocy nie musi tracić czasu i pieniędzy na dojazdy co sprawia, że terapia jest wygodna, tańsza oraz łatwa do pogodzenia z codziennymi obowiązkami. Dzięki temu będzie znacznie chętniej podejmowana i rzadziej przerywana niż dziś.
Po drugie pozwoli zaoszczędzić bezcenny czas specjalistów prowadzących terapię, gdyż nie będą musieli go tracić na dojazdy do swoich pacjentów. To ważne, gdyż mamy ich zdecydowanie za mało i prawie wszyscy pracują w dużych ośrodkach akademickich.
Po trzecie metoda zapewnia osobie potrzebującej pomocy całkowitą anonimowość, również wizerunkową. To ważne, gdyż obie te choroby nadal są uważane za wstydliwe. I to wstyd jest pierwszą główną przyczyną odkładania wizyty u terapeuty na przysłowiowy święty nigdy.
Po czwarte chory będzie mógł zacząć terapię nie informując o tym fakcie nikogo ze swojego najbliższego otoczenia. To ważne, gdyż obawa przed poniesieniem porażki jest drugą główną przyczyną wypierania się choroby i odkładania terapii.
Po piąte osoba potrzebująca terapii może ją zacząć bezzwłocznie po podjęciu takiej decyzji. To ważne, gdyż długie oczekiwanie w kolejce do terapeuty to trzecia główna przyczyna tego, że chory nie zaczyna terapii nigdy.
Po szóste jeśli zajdzie taka potrzeba w terapii tak samo wygodnie będą mogli też uczestniczyć bliscy chorego. Pozwoli to zrozumieć istotę choroby bliskiej osoby i nauczy ich tego jak zapewnić wsparcie w uwolnieniu się od niej a później w utrzymaniu tej wolności.
Po siódme każdy chory będzie mógł uzyskać bardzo szybko doraźną pomoc, która zapobiegnie nawrotowi w trakcie terapii. Uzyska ją zawsze kiedy tylko będzie jej potrzebować od neofity lub terapeuty. I tak długo jak będzie jak to będzie konieczne.
Po ósme nikt nie zostanie bez pomocy po ukończeniu terapii, gdyż jej brak jest największą wadą wszystkich dotychczasowych stosowanych metod. I główną przyczyną bardzo częstego dziś i znacznie trudniejszego do leczenia nawrotu obu tych chorób.
Po dziewiąte każdy chory będzie mógł uzyskać pomoc nawet jeśli sam o nią nie poprosi. A zwykle długo nie chce prosić, niszcząc życie swoje i rodziny. Dlatego o pomoc dla chorego będzie mógł poprosić ktoś z jego bliskich co jest niemożliwe w innych metodach.
Po dziesiąte metoda pozwoli uruchomić ogromny i dotąd zupełnie niewykorzystany potencjał neofitów. Czyli osób, które uwolniły się od swojego uzależnienia lub depresji i teraz chcą pomagać innym, gdyż jest to najlepszy sposób trwałego utrzymania ich wolności.
Po jedenaste uruchomienie potencjału neofitów zachęci wszystkich do korzystania z profilaktyki i pomoże potrzebującym terapii w jej zaczęciu. Bo są oni żywym przykładem tego, że lepiej unikać obu tych chorób. I tego, że można się od nich uwolnić oraz tę wolność trwale utrzymać.
Po dwunaste wszyscy potrzebujący terapii będą dobrze rozumieć to, co przekazuje im udzielający pomocy. Bo wszystkie dotąd niezrozumiałe terminy używane w terapii oraz nowopowstałej metodzie profilaktyki zostały przetłumaczone z polskiego na nasze.
Po trzynaste prosty język i obrazowe porównania sprawią, że materiały profilaktyczne i terapeutyczne będą nie tylko zrozumiałe nawet dla młodszych nastolatków. Ale łatwo jest je przetłumaczyć na inne języki za pomocą internetowego translatora.
Po czternaste wszyscy będą mieli stały dostęp do terapii głównej przyczyny uzależnień i depresji, którą udało się zdefiniować w trakcie prac nad metodą. Podniesie to skuteczność profilaktyki i terapii na poziom niemożliwy do osiągnięcia dziś stosowanymi metodami.
Po piętnaste dzięki zdefiniowaniu tej przyczyny udało się opracować prostą i spójną teorię powstawania tych chorób. Pozwoli ona wszystkim zrozumieć to, co należy robić by ich uniknąć, uwolnić się od nich i tę wolność trwale utrzymać.
Po szesnaste dzięki odkryciu wspólnej przyczyny wszystkich uzależnień będziemy mogli prowadzić profilaktykę i terapię tej choroby za pomocą tych samych narzędzi i materiałów. Bez ich podziału na te przeznaczone dla alkoholików, narkomanów, hazardzistów czy pracoholików.
Po siedemnaste metoda pozwoli też na prowadzenie profilaktyki i terapii zupełnie dziś nieznanych, ale znacznie groźniejszych uzależnień, takich jak uzależnienie od ego, władzy, przemocy, pracy, seksu, miłości czy hazardu innego niż uprawiany w kasynach.
Po osiemnaste dzięki poznaniu wspólnej przyczyny obu tych chorób te same narzędzia i materiały będą mogły służyć również profilaktyce i terapii depresji. Pozwoli to dużo lepiej wykorzystać wiedzę i umiejętności specjalistów obu tych specjalności.
Po dziewiętnaste dzięki metodzie możliwe będzie prowadzenie nie tylko indywidualnej, ale przede wszystkim zbiorowej terapii obu tych chorób jednocześnie. Pozwoli to w stosukowo krótkiej perspektywie czasu zauważyć to, że liczba chorych zacznie wyraźnie spadać.
Po dwudzieste najważniejsze w metodzie jest to, że w trakcie tworzenia nowej metody terapii powstała w pełni kompatybilna z nią metoda profilaktyki obu tych chorób. To bardzo ważne, gdyż dzięki profilaktyce będziemy mogli wreszcie zacząć wygrywać z tymi chorobami.