Witamy Cię serdecznie w serwisie Break Free i informujemy, że uruchamiamy dla Ciebie i nas wszystkich powszechnie dostępną pomoc w uniknięciu wszystkich uzależnień i depresji, co robimy z następujących powodów:
- Bo takiej pomocy nie mamy dziś w ogóle co jest drugim z czterech najważniejszych powodów, że liczba chorych od zawsze tylko rośnie,
- i bez niej będzie nadal rosła, zwłaszcza wśród nastolatków i młodego pokolenia, które jest tymi dwiema chorobami najbardziej zagrożone,
- robimy to, gdyż nie było, nie ma i raczej nie będzie lekcji w szkole o tym jak można tych chorób można uniknąć, chociaż ta umiejętność bardzo by się wszystkim przydała,
- i dlatego, że szczególnie tym dwóm chorobom zdecydowanie łatwiej i taniej jest zapobiegać niż je leczyć, gdyż terapia zwłaszcza dziś stosowanymi metodami jest długa, trudna, kosztowna i zaczyna się zbyt późno przez często nieskuteczne,
- ponadto lepiej tym chorobom zapobiegać dlatego, że są to dwie najgroźniejsze choroby spośród wszystkich, które mogą zniszczyć całe Twoje zdrowie i kompletnie zdemolować Twoje życie, nawet wtedy, kiedy na nie Ty nie zachorujesz,
- lepiej im zapobiegać, gdyż szkody jakie mogą one spowodować w Twoim życiu, nawet jeśli to nie Ty zachorujesz, tylko ktoś z Twoich bliskich, są często już niemożliwe do naprawienia,
- ale Ty i wszyscy inni mogą tych szkód uniknąć, kiedy zastosujecie się do prostych reguł profilaktyki Break Free, co pomoże korzystać z przyjemności życia nie ryzykując uzależnienia lub depresji.
Jak w praktyce wygląda pomoc w uniknięciu uzależnienia lub depresji metodą Break Free pokażemy Ci na konkretnym przykładzie Jasia81. To zdarzenie sprzed kilku lat dlatego w Zakładce Tu unikniesz, będzie o tym co byśmy zrobili w Break Free, gdyby J81, albo ktoś z bliskich skontaktował się z nami znacznie wcześniej.
Zaczynamy od profilaktyki tego przypadku uzależnienia, gdyż znakomicie pokazuje to, do jak szybko i do jak ogromnych rozmiarów może urosnąć długotrwały skumulowany stres. Oraz to, że bardzo szybko odbiera, zwłaszcza nastolatkowi, zdolność do przyczynowo-skutkowego myślenia, co wywołało skutki opisane poniżej.
- Ofiara uzależnienia: Jaś81,
- Stan ofiary: skrajne wycieńczenie psychiczne i fizyczne po głębokim i wieloskładnikowym uzależnieniu krzyżowym,
- Uzależnienie: nikotyna, alkohol, narkotyki, hazard, przemoc i praca,
- Poszkodowani: żona, dwójka dzieci, jego rodzice, kilku podwładnych, parafia rzymsko-katolicka,
- Naruszenie prawa: tak,
- Długość uzależnienia: wiele lat,
- Wcześniejsze terapie: tak, zamknięta od alkoholu, otwarta od narkotyków,
- Sposób komunikacji: tylko online,
- Zdarzenie inicjujące: kradzież zawartości skarbonki w kościele
- Prowadzący: Jaś123
Tu znajdziesz pełny opis zdarzenia wraz z komentarzem, w których znajdziesz wszystkie niezbędne informacje, które pozwolą Ci by unikać uzależnienia lub depresji. Natomiast skrócony opis bez komentarza, znajduje się w zakładce Tu uwolnisz się.
Opis zdarzenia: do 11 latka czyli Jasia81 mieszkającego w małej miejscowości turystycznej przyjeżdża na wakacje 13 letni kuzyn z dużego miasta. Pogoda nie sprzyja, więc chłopcy się nudzą. J81 jest ministrantem i grzecznym chłopcem w bardzo pobożnej rodzinie.
Jego kuzyna wychowuje ciągle zapracowana samotna mama i ulica, przez co lubi on trochę chuliganić. Po paru dniach nudy wpada na pomysł kradzieży kościelnej skarbonki. J81 protestuje, ale kuzyn naciska wybierając przemoc słowną i szantażuje go zerwaniem „przyjacielskich” relacji.
Komentarz: w tym momencie, J81 powinien o tym powiedzieć swoim rodzicom, albo mamie kuzyna. Pewnie popsułoby to „przyjacielskie” relacje z kuzynem, ale nie stałoby się tyle strasznych rzeczy. Dlaczego nie powiedział? W trakcie pomocy po terapii odpowiedział, że się bał mamy.
To możliwe, gdyż z opisu jej zachowań wynikało, że mogła cierpieć z powodu uzależnienia zwanego „trójką dyktatorów”. Wszystko musiało być jak ona chciała i wymagała tego od wszystkich członków rodziny, z mężem włącznie. To pokazuje, że J81 był bardzo samotny w rodzinie, gdyż zrobił rzecz okropną po to, aby utrzymać „przyjacielskie” relacje z kuzynem.
Mamy nadzieję, że za jakiś czas Break Free będzie dostawać takie zadania od młodszych nastolatków. Bo gdybyśmy wtedy o tym „skoku” wiedzieli, na pewno nie stałoby się w życiu J81 to, co się stało.
Pogoda na kilka dni poprawia się, więc kuzyn zapomina o skarbonce a J81 w wieczornej modlitwie żarliwie prosi o pogodę, żeby temat kradzieży nie wrócił. Ale jego prośby nie zostały wysłuchane. I po kilku dniach presji J81 uległ i okradł tę skarbonkę. A kuzyn miał stać na czatach.
Łup był skromny, gdyż skarbonka wcześniej niż zwykle została opróżniona. Kuzyn zabrał ukradzione 9 złotych dla siebie, gdyż podejrzewał, że J81 okradł skarbonkę specjalnie w takim terminie żeby pieniędzy było jak najmniej. Przestał się z nim bawić i traktował go z góry do samego wyjazdu.
Komentarz: Od pomysłu od wykonania go minęło kilka dni i w tym czasie zaczął u J81 rozwijać się bardzo silny stres. Samo zdarzenie musiało przynieść potężny przypływ nieprzyjemnych emocji. Po wielu latach przyznał się do tego, że się wtedy zmoczył, czego kuzyn nie zauważył przez padający deszcz. To co zrobił kuzyn po „skoku” na pewno rozpoczęło kumulację stresu Jasia.
Prawdziwe problemy dopiero się zaczęły. Najbliższy piątek po kradzieży był pierwszym piątkiem miesiąca i mama chodziła wtedy do spowiedzi. Tym razem też zabrała swojego syna i J81 musiał do niej przystąpić. Był bardzo blisko, ale nie powiedział o swoim występku. Bał się, że ksiądz zareaguje gwałtownie.
Tak jak prawie wszyscy parafianie kiedy się dowiadywali o kradzieży. W niedzielę poszli razem na mszę, do której J81 służył. Musiał wysłuchać paru niemiłych słów pod swoim adresem w kazaniu księdza, u którego był u spowiedzi. I żeby nikt się nie domyślił, że o nim mowa, bo czuł jak mu płoną policzki i uszy, więc przystąpił do komunii.
Komentarz: Spowiedź, kazanie i komunia doprowadziły do kumulacji tego stresu w bardzo krótkim czasie do niewyobrażalnych rozmiarów. Zastanawiało nas to, dlaczego rodzice tego nie zauważyli.
Była to bowiem tak potężna lawina nieprzyjemnych uczuć i emocji, których doświadczył 11 latek, że ten stres mógł wywołać natychmiastową depresję. I musiało to się odbić na jego zachowaniu.
Szkoda, że nie mogliśmy wtedy mu pomóc, gdyż można było na tym etapie przerwać kumulację stresu i to co się stało złego później na pewno by się nie wydarzyło.
Później postępował tak samo przez 4 lata, ale kiedy tylko mógł to unikał chodzenia do spowiedzi i komunii a mamie kłamał, że był. Sporo przytył w tym okresie, gdyż jadł sporo słodyczy, które bardzo poprawiały mu samopoczucie. Miał spore kieszonkowe więc kupował też sobie papierosy i zaczął palić mając 13 lat. Przyznał też w jednej z rozmów z J123, że mógł stosować przemoc wobec młodszego brata i zwierząt.
Komentarz: Jaś nie miał się do kogo zwrócić z prośbą o pomoc, dlatego stres kumulował się coraz bardziej i z długotrwałego stał się stresem permanentnym. To był powód, że sięgnął po przyjemności zastępcze w postaci cukru, nikotyny i przemocy.
Nie było tego dużo, gdyż Jaś miał też sporo prawdziwych przyjemności. Był bowiem znakomitym uczniem a w jednej z dziedzin odnosił znaczące pozaszkolne sukcesy. Dlatego mimo potężnego permanentnego stresu, uzależnienie rozwijało się stosunkowo wolno.
To był ostatni moment, kiedy można było Jasiowi szybko pomóc uwolnić się od jeszcze stosunkowo słabo rozwiniętego uzależnienia. Ale nie poprosił o pomoc ani Jaś, ani nikt z jego bliskich. Bo chyba nikt nie zauważył rozwijającego się uzależnienia.
Bo Jaś wyjechał do szkoły w większym mieście i mieszkał u rodziny swojej mamy. Dlatego tylko wychodził w niedziele do kościoła, ale tam nie docierał, gdyż przestał chodzić do kościoła w ogóle. Zaczął też poprawiać sobie samopoczucie alkoholem a czasami też miękkim prochami.
Rodzina to dość szybko zauważyła i podjęła spontaniczną decyzję odcięcia go od pieniędzy. Mógł o wszystko poprosić by mu kupiono, ale kieszonkowego już nie dostawał. Jakiś czas to wytrzymywał, ale było mu trudno, więc przyjął propozycję starszego kolegi, który docenił jego talent i jeszcze będąc w szkole zaczął zarabiać.
Szybko wyprowadził się od rodziny w mieście. W zasadzie przestał bywać w rodzinnym domu zasłaniając się pracą i zaczętymi studiami. Sprawiało to wielki ból ojcu, gdyż ciężko wtedy chorował i wkrótce zmarł. Na pogrzebie wszyscy patrzyli na niego jak na winnego tej śmierci, więc przestał w ogóle bywać w rodzinnym domu.
Komentarz: Opuszczenie rodzinnego domu pogłębiło jego samotność. A to bardzo nieprzyjemne uczucie, powiększa stres przez co powoduje rozwój uzależnienia. Rodzina wreszcie zauważyła problemy Jasia, ale jej reakcja była niepoprawna.
Na szczęście nie stało się to, co zwykle się dzieje, kiedy mocno uzależnionej osobie zabraknie pieniędzy na „lekarstwa”. Chłopcy wtedy najczęściej schodzą na drogę przestępstwa a dziewczęta prostytuują się.
Rodzina nie mogła wtedy zmusić Jasia do terapii, gdyż był on już wtedy pełnoletni i tylko on mógł poprosić specjalistę o pomoc. Ale nikt nawet o tym z nim nie rozmawiał. A Jaś tak jak wszyscy uzależnieni tego nie chciał.
Mógł sobie na to pozwolić, gdyż biznes rozwijał się dobrze, więc firma szybko rosła. Dlatego życie J81 składało się przez kilka lat tylko z pracy przez cały tydzień i alkoholu, prochów oraz seksu w weekendy. A później już nie tylko w weekendy. Ale po paru latach tego ciągu poznał dziewczynę, w której się zakochał.
Ale jak później się przyznał, to nie był pewien co to było za uczucie, gdyż był zbyt pijany i naćpany. Dziewczyna też trochę piła i coś zażywała, ale incydentalnie. Dlatego kiedy po pewnym czasie zamieszkali razem i zaszła w ciążę zerwała z nałogami. I zaczęła prosić J81 żeby poszedł na terapię.
Komentarz: Jaś wprawdzie dobrze sobie radził pod względem finansowym, ale po zerwaniu relacji z rodziną stał się de facto facetem bezdomnym. Bo dom w Break Free to takie miejsce, w którym ktoś na Ciebie czeka, gdyż chce się do Ciebie przytulić.
Jaś nie miał nikogo takiego. I była to jego świadoma decyzja, gdyż dzięki temu bez żadnych ograniczeń mógł wypełnić swoje życie przyjemnościami zastępczymi.
Do czasu, kiedy spotkał kogoś, komu zaczęło na Jasiu zależeć. A namawianie do tego ciężko uzależnionej osoby jest tego twardym dowodem.
I poszedł. Miesiąc w zamknięciu i bez „lekarstw” dobrze mu zrobił. Ale na pytanie J123 czy powiedział o kościelnej skarbonce, odpowiedział że NIE. Później był też na prywatnej terapii otwartej, która miała mu pomóc uwolnić się od prochów, ale nie pomogła. Na pytanie J123 czemu nie powiedział, odpowiedział, że nie wie.
Komentarz: Czemu Jaś na terapii nie powiedział o skarbonce to w Break Free wiemy. Powody zwykle są dwa: PIERWSZY jest taki, że trudno przestać kłamać komuś kto prze kilka albo czasem kilkanaście lat kłamał jak z nut, ukrywając fakt swojego uzależnienia. DRUGI jest taki, że trzeba ufać komuś powierzając mu tajemnicę, której dotąd nie zdradziło się nikomu. A uzależnieni nie ufają terapeutom, gdyż zazwyczaj nie potrafią zaufać nawet sobie. Dlatego pierwszy kontakt chorego z Break Free jest kontaktem z neofitą. Czyli kimś, kto też kiedyś kłamał i może choremu powiedzieć jakie były tego skutki.
Następnie Jaś został ojcem, co sprawiło, że mniej pił, ćpał i pracował. Ale mama jego dziecka chciała zostać jego żoną. I chciała to zrobić przed ołtarzem, więc sfałszował papierek ze spowiedzi, gdyż nie miał ochoty pójść znów do spowiedzi i kłamać. Ślub się odbył, zostali znów rodzicami i przez jakiś czas było w miarę spokojnie.
Ale dość szybko zaczął znów nadużywać alkoholu i prochów. Dlatego też pewnie do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia w firmie kiedy został w niej sam, gdyż wspólnik był wtedy na urlopie. Jedna z pracownic oskarżyła go gwałt i jak później przyznał, mogło do tego dojść, gdyż zażył wtedy chyba za dużo.
Komentarz: Jaś miał teraz sporą dawkę prawdziwych przyjemności z powodu zostania ojcem. I zwykle tak jest, że ich pojawienie się ogranicza zażywanie „lekarstw”. Niestety prawdziwe przyjemności dość szybko się ulatniają. Ponadto znów musiał zrobić coś bardzo nieprzyjemnego, fałszując papierek do ślubu. I to pewnie było wyzwalaczem z opóźnionym zapłonem, który spowodował problemy w pracy i był raczej na pewno było przyczyną przemocy seksualnej.
Jednak w firmie się tego wypierał a kilku pracowników, którzy podobno byli tego świadkami wyrzucił z pracy. Nie podobało się to wspólnikowi, który po powrocie przyjął ich z powrotem, co spowodowało konflikt ze wspólnikiem. Dlatego J81 dostał od wspólnika propozycję sprzedaży udziałów i odejścia z firmy, czego nie chciał zrobić.
Doszło do ugody ze zgwałconą panią i przyjętymi pracownikami, co kosztowało Jasia wiele upokorzeń i jeszcze więcej pieniędzy. Obiecał też wspólnikowi, że pójdzie na terapię, ale tego nie zrobił. Czuł jednak już potężne skutki uboczne jakie wywoływały jego ukochane prochy i dlatego zaczął sobie robić coraz dłuższe przerwy w zażywaniu.
Komentarz: Wiele lat permanentnego stresu i zażywanie „lekarstw” mających nieskończenie długą listę skutków ubocznych, wykończyło Jasia psychicznie i fizycznie. Dna sięgnęła jego samoocena skoro musiał ją sobie poprawić gwałcąc kobietę i to swojej firmie. A później się przestraszył, że może stracić swoją firmę, więc ograniczył zażywanie najbardziej wyczerpujących „lekarstw”.
Ale niestety te przerwy zastępował uprawianiem hazardu. A kiedy zabrakło mu pieniędzy to sięgał również po przemoc wobec żony. Małżonka po paru nieprzyjemnych incydentach powiedziała dość. Zawiadomiła policję, zrobiła obdukcję i złożyła pozew rozwodowy. Młodszy brat Jasia pomógł jej się wyprowadzić z dziećmi oraz wsparł ją finansowo, gdyż Jaś zostawił rodzinę bez środków do życia.
Jaś popłynął wtedy na dwa lata w pełny ciąg dodając do już znanych mu „lekarstw” hazard i seks. Stracił wtedy prawie wszystko co posiadał. Ale nie chciał się zacząć leczyć, do czego namawiała go chorująca już ciężko matka, brat, wspólnik i o dziwo również jego żona. Odmawiał leczenia twierdząc, że już próbował dwa razy, ale nic to nie dało.
Brat jednak nie odpuszczał i w końcu ktoś mu dał kontakt do Break Free. Zadzwonił i zapytał się czy to prawda co o nas słyszał. Jaś123 potwierdził, że mamy sposób na uzależnionych, którzy nie chcą zjawić się na terapii. J123 dowiedział się od niego tylko kilku rzeczy z tego co jest napisane powyżej. A to co było najważniejsze, dowiedział się w czasie drugiej rozmowy telefonicznej.
Komentarz: Hazard i przemoc stały się dla Jasia uzależnieniami zastępczymi po ograniczeniu bardzo wyczerpujących fizycznie i psychicznie alkoholu i narkotyków. Żona nie miała zamiaru popaść we współuzależnienie i tolerować siniaków, więc zrobiła co należało.
A to, że Jaś popłynął to była reakcja na ponowną bezdomność. Ale mimo tego, terapii nie podjął, gdyż na ostatnim etapie uzależnienia namowy nie wystarczą. W życiu chorego musi stać się coś bardzo wstrząsającego.
Albo musi pojawić się ktoś, komu chory zaufa. Wiedzieliśmy o tym tworząc metodę Break Free, gdyż ledwie paru z nas mieli szczęście taką osobę spotkać.
Postanowiliśmy nie liczyć na szczęście i stworzyliśmy formułę pomocy z drugiej ręki. Czyli możliwość poproszenia o pomoc dla chorego przez kogoś z jego bliskich.
Wiedzieliśmy bowiem z własnego doświadczenia, że osoba uzależniona prosi o pomoc zwykle dopiero wtedy, kiedy całe jej życie i najbliższych leży już w gruzach, albo komuś stanie się coś naprawdę bardzo złego. I to też nie zawsze pomaga.
A jak działa ta formuła możesz przeczytać w zakładce Tu uwolnisz się materiał U2001 pod tytułem Pomoc w uwolnieniu się dla Jasia81.
Opracowanie: Ben Freeman