W Aktualnościach będziemy pokazywać uzależnienia, o których mówią i piszą media, ale nazywają je całkiem inaczej. Z łatwością je dostrzegamy, gdyż w Break Free mamy wybitnych byłych uzależnionych. Jeden rzut oka i wiedzą co jest grane. Nie muszą też badać osoby, by stwierdzić uzależnienie, gdyż najlepszym dowodem uzależnienia są czyny chorego. Jak na przykład ten;
Całkiem niedawno, przy głównej ulicy dużego miasta, ale mogło to też wydarzyć się równie dobrze gdzie indziej, doszło do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia. Do kobiety i mężczyzny siedzących w gastronomicznym ogródku, podszedł były partner tej pani.
Miał życie przed sobą, ale mimo to wyciągnął pistolet i strzelił raz w głowę mężczyzny w podobnym wieku, który w tym momencie stał się już byłym jej narzeczonym. Chwilę później z tej samej broni niezbyt celnie, gdyż zmarł dopiero w szpitalu, zamachnął się na własne życie.
W mediach i organach śledczych uznano, że motywem był zawód miłosny. Ponieważ miłość jest często oskarżana o sprawstwo pomocnicze, albo wręcz zarzuca się jej, że jest głównym winowajcą zabójstw i samobójstw, postanowiliśmy w Break Free zbadać, czy w tym przypadku użycie słowa miłość jest właściwe.
Na pierwszy rzut oka mogłoby to wyglądać na miłość, gdyż Jaś597(nadaliśmy sprawcy zdarzenia Nick, by nie używać jego imienia) nie strzelił do swojej byłej dziewczyny żeby ją ukarać zerwanie z nim. Nie zrobił tego, chociaż nie musiał oszczędzać amunicji, gdyż miał w magazynku co najmniej 17 naboi kalibru 9mm.
Bo zwykle tak właśnie jest, że kochający bez wzajemności byli partnerzy, dokonują zamachu na swoje życie. A nie na życie kochanej osoby. Ale w tym przypadku o miłości tego Jasia do swojej byłej dziewczyny mówić nie można.
Po pierwsze dlatego, że na jej oczach dokonał zabójstwa mężczyzny, którego ona być może już kochała, czym mógł ją unieszczęśliwić. A jak kogoś naprawdę kochasz, to troszczysz się o to, aby ta osoba była szczęśliwa. Nawet jeśli miałoby to być szczęście z kimś innym. Bo troska to czwarte uczucie, które jest absolutnie niezbędne by można było mówić o miłości.
Po drugie dlatego, że sam popełnił samobójstwo, czego na oczach kochanej osoby się nie robi. Bo to na pewno spowodowało to u niej lawinę bardzo nieprzyjemnych uczuć i emocji. Wywołując zapewne trudną do wyleczenia depresję i dożywotni uraz w psychice. A zaufanie do siebie, że kochanej osobie nie zafundujesz takiej traumy to trzecie uczucie potrzebne do tego, żeby można było mówić o miłości do kogoś.
Po trzecie Jaś nie uszanował decyzji swojej dziewczyny o odejściu od niego. A szacunek to jest pierwsze uczucie, którym należy obdarzyć osobę zaraz po zakochaniu się w niej, żeby można było mówić o tym, że się tę osobę kocha.
A nie uszanował jej decyzji o odejściu dlatego, że nie szanował samego siebie pozbawiając się życia w tak młodym wieku. Ten czyn można usprawiedliwić tylko bardzo ciężką depresją, gdyż jest to jedyna choroba, która może zmusić chorego do zamachu na własne życie.
Jednak on na pewno nie cierpiał z powodu depresji, gdyż zastrzelił wcześniej narzeczonego swojej byłej dziewczyny. A czegoś takiego cierpiący z powodu depresji nie robią. Po czwarte nie zaakceptował decyzji swojej dziewczyny o zakończeniu ich związku.
Bo przez dłuższy czas nękał ją groźbami, że coś sobie zrobi. A akceptacja dziewczyny takiej jaką ona jest i jej decyzji, to drugie uczucie potrzebne do tego, żeby można było mówić o miłości Jasia597 do swojej dziewczyny.
Ale jeśli Jaś nie okazywał jej szacunku swojej i nie akceptował jej decyzji o rozstaniu, nie ufał sobie, więc nie mógł ufać jej oraz nie troszczył się o nią, gdyż urządził dla niej w publicznym miejscu to traumatyczne widowisko, to z całą pewnością nie można mówić o miłości.
Dlatego przyczyna tego śmiertelnego zdarzenia na pewno nie był żaden zawód miłosny, gdyż Jaś nie kochał swojej dziewczyny nawet wtedy kiedy para była razem. I mamy prawie 100% pewności, że dziewczyna to wyczuła, co prawie na pewno było głównym powodem zerwania. A to co łączyło Jasia z dziewczyną, to na pewno nie było nawet zauroczeniem.
Ale dziewczyna mogła kiedyś do Jasia coś czuć. Bo po rozstaniu zawiadomiła policję o tym, że groził zrobieniem sobie jakiejś krzywdy. To niezbyt mocna, ale poszlaka, że kiedyś musiała się o Jasia troszczyć i coś z tego jeszcze w niej zostało. Skutkiem tego odebrano mu pozwolenie na posiadanie broni.
Trafił też na obserwację do szpitala psychiatrycznego, z którego bardzo szybko wyszedł. A potem walczył zażarcie przez rok o odzyskanie pozwolenia, gdyż policja, zresztą bardzo słusznie, nie chciała mu go oddać. Przedstawiał jednak zaświadczenia lekarskie, że może broń posiadać. A te zaświadczenia to twardy dowód na to, w jak fatalnym stanie jest nasza psychiatria.
Lekarz wydał pozytywną opinię o zdrowiu umysłowym Jasia597, ale nie zauważył bardzo ciężkiej choroby uczuć, którą jest uzależnienie. W dodatku było to uzależnienie najbardziej niebezpieczne ze wszystkich, zwane ’ trójką dyktatorów”. To łączne uzależnienie wewnętrzne od ego, władzy i przemocy.
Nazywamy je tak, gdyż chorowali na nie wszyscy znani ci i nieznani dyktatorzy z Hitlerem i Stalinem na czele. Dziś też kilku przywódców w ważnych państwach jest uzależnionych od „trójki dyktatorów”. Wykorzystują zdobytą władzę, aby wszystkim swoim obywatelom narzucić swoje jedynie słuszne poglądy.
Innym państwom narzucają swoją wolę lub wręcz sobie je podporządkowują i tą przyjemnością zastępczą karmią swoje wygłodniałe ego. A jeśli władza nie wystarcza by nakarmić ich wygłodniałe ego i poprawić niską samoocenę, to chętnie sięgają po wszelkie dostępne im formy przemocy.
Począwszy od słownej co zwykle polega na obrzuceniu swoich przeciwników inwektywami i obarczaniu ich winą za własne niepowodzenia i nieudolność. Przez grożenie surowymi konsekwencjami w przypadku niepodporządkowania się ich woli a kończąc na straszeniu wojną i prowadzeniu wojen, prawdziwych lub ekonomicznych.
To bardzo często spotykane uzależnienie, które powstaje w rodzinie przyszłego dyktatora na dwa sposoby. Pierwszy, kiedy był bardzo zaniedbanym dzieckiem i aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby musiał stosować przemoc. Drugi, kiedy jeden z rodziców był uzależniony i przejął to uzależnienie od jednego z rodziców.
Ten rodzic najpierw podporządkował sobie swojego partnera życiowego a później próbował podporządkować dzieci wykorzystując władzę rodzicielską. I jeśli trzeba to sięga po wszelkie możliwe formy przemocy. Udaje mu się podporządkować zwykle jedno, najczęściej to najstarsze z dzieci, które wychowuje na swoje podobieństwo.
Wyrasta z tego dziecka ktoś, kto narzuca swoją wolę wszystkim dookoła wykorzystując do tego każdą formę przewagi jaką ma nad innymi. Bardzo często wybiera zawód, który daje jakąś władzę i możliwość bezkarnego stosowania przemocy.
Zwykle szybko robi ono karierę, gdyż nie przestrzega reguł, zasad przyzwoitości ani przepisów prawa. Zdarza się, że trafia do polityki i jeśli warunki na to pozwolą, szybko zdobywa pełnię władzy. Grając na najbardziej prymitywnych emocjach najmniej wykształconego i najbiedniejszego elektoratu lub zdobywając tę władzę siłą.
Jaś 597 ze 100 % pewnością cierpiał z powodu tego uzależnienia. I to jego uzależnienie było przyczyną tego wszystkiego co się stało. Nie zawód miłosny. Mógł zrobić na dziewczynie dobre pierwsze wrażenie, gdyż prawie na pewno nie palił, nie nadużywał alkoholu i stronił od narkotyków.
To normalne u osób „z trójką dyktatorów”, gdyż to władza i przemoc sprawia im największą przyjemność. Rzadko sięgają po alkohol czy narkotyki, gdyż przyjemność mniejsza a szkodliwość znacznie większa. I tak pewnie było w związku Jasia z tą dziewczyną. Próbował ją sobie podporządkować, co mogło jej się nie podobać.
Bardzo prawdopodobne, że zaczął stosować jakieś formy przemocy, czego dziewczyna nie mogła zaakceptować. I to mogło być główną przyczyną ich rozstania. Nie mógł się z tym faktem pogodzić, więc zaczął ją straszyć, że coś sobie zrobi. To próba wymuszenia zmiany decyzji o rozstaniu.
Skończyło się utratą pozwolenia na broń. Poświęcił rok uporczywie je odzyskiwał i je odzyskał, mimo sprzeciwu policji. Jej posiadanie mogło mu dawać poczucie władzy i było znakomitym straszakiem, że jest gotów sięgnąć po przemoc. I krótko po tym jak to pozwolenie odzyskał dokupił jeszcze jeden pistolet.
I na oczach swojej byłej dziewczyny zamordował jej aktualnego narzeczonego a sam popełnił samobójstwo. Uważamy, że robiąc to chciał zniszczyć wszystkie jej przyszłe intymne relacje z mężczyznami. Taka zemsta Jasiowego ego, nie chciałaś mnie, nie będziesz mogła mieć żadnego.
Mamy nadzieję, że znalazła sobie dobrego terapeutę, który tę zemstę udaremnił.
Opracowanie: BenFreeman&Jaś123