Jednym z najczęściej zadawanych pytań przez nowych w Break Free jest pytanie o naj…uzależnienia. Które jest najbardziej niebezpieczne, najkosztowniejsze, trwa najdłużej, jest najtrudniejsze do leczenia najbardziej ryzykowne lub jest najczęściej spotykane lub najrzadziej spotykane?????
No i rzecz jasna dlaczego po moje „lekarstwo” sięgam najczęściej ? Na to ostatnie odpowiedź jest prosta – bo wybrane przez Ciebie ”lekarstwo” najszybciej i najskuteczniej poprawia Twoje samopoczucie. Żeby nie tracić czasu na pozostałe odpowiedzi postanowiliśmy je umieścić na stałe pod serduszkiem edukacyjnym E05.
Na początek musisz wiedzieć, że uzależnienie to w ogóle jest naj choroba. Jest bowiem najczęściej spotykaną i najniebezpieczniejszą chorobą ze wszystkich. Bo jest jedyną przez którą możesz stracić zdrowie i życie nawet wtedy kiedy Ty na nią nie zachorujesz. Wystarczy do tego kierowca pod wpływem.
I wcale nie musi być pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Bo może być pod wpływem leków, które zażywa bez wiedzy lekarza, gdyż służą mu tylko do tego, żeby poprawić samopoczucie. Ale ten „lek”, ma zwykle długą listę skutków ubocznych. Dlatego w znacznym stopniu ograniczył zdolność kierowcy do prowadzenia pojazdu.
Może nie zostać u niego wykryty, kiedy Twoje ciało będzie przygotowywane do odbycia ostatniej drogi. Albo wtedy, kiedy dowiesz się, że resztę życia spędzisz na wózku. Nigdy też nie będziesz mieć możliwości uprawiać normalnego seksu. A kierowca za zniszczenie Twojego zdrowia lub życia dostanie co najwyżej wyrok w zawiasach.
Bo nie był pod wpływem niczego, co zabrania prawo i nie jechał zbyt szybko. Większą karę za stracone przez Ciebie zdrowie i życie mogą dostać ci, którzy przerabiają drogę na najbardziej niebezpieczne kasyno na świecie. Kasyno, w którym ktoś żeby sprawić sobie chwilę przyjemności z tego, że jedzie kapkę szybciej niż inni.
Albo z tego, że dojechał do pracy minutę szybciej niż wczoraj. I dla tych przyjemności gotów jest zaryzykować nie tylko swoje zdrowie oraz życie, ale również Twoje i nas wszystkich. To są kierowcy, którzy nie chcą tracić pieniędzy w kasynach, gdyż wiedzą, że kasyno zawsze wygrywa. Dlatego wolą postawić na szali Twoje życie.
I uprawiają na drodze hazard przejeżdżając na czerwonym, wymuszając pierwszeństwo i znacznie przekraczając dozwoloną prędkość. A czerpią z tego przyjemność , że dziś znów nikt mnie ukarał za taką jazdę. Ale to nie ich uzależnienie jest najbardziej niebezpieczne.
Jest bowiem takie uzależnienie i to jednego człowieka, przez którego nawet miliony mogą stracić nie tylko zdrowie i życie. Ale również wszystko co posiadają z wolnością włącznie. Nazywamy je „trójką dyktatorów”, gdyż chorują na nie wszyscy duzi i mali dyktatorzy. To łączne wewnętrzne uzależnienie od ego władzy i przemocy.
Duży dyktator czyli ktoś wysoko postawiony, na przykład głowa państwa, żeby nakarmić swoje ciągle głodne przyjemności ego, co zwykle oznacza chęć narzucenia wszystkim swojego widzimisię, wykorzystuje do tego zdobytą już władzę. A jeśli okaże się ona za słaba to bez skrupułów sięga również po przemoc.
I rozpoczyna wojnę, najpierw w swoim kraju, przekonując do swoich racji wszystkimi środkami przymusu, których może użyć. A jeśli zdobyta dawka władzy w swoim kraju mu nie wystarcza, to próbuje przemocą zdobyć ją w innym. W niedalekiej historii najciężej chorowali Hitler i Stalin, ze znanymi Ci pewnie skutkami.
A dziś cierpimy z powodu uzależnienia przynajmniej dwóch prezydentów. Putina i Trumpa, gdyż obaj poprawiają swoją niską samoocenę i fatalny stan wiecznie wygłodniałego ego naszym kosztem. Pan Putin zaczął w Ukrainie nazywając ją specjalną operacją wojskową.
Słusznie, gdyż jedynym jej celem jest zdobycie dla niego kolejnej dawki władzy. Bo w Rosji zagarnął on dla siebie całą władzę jaka tam była. I nawet gdyby poszedł w ślady rzymskich cesarzy i ogłosił się bogiem, to nie miałby jej więcej. Na razie zdobycie tej dawki kosztowało życie i zdrowie jakieś dwa miliony żołnierzy.
Prezydent Putin nie ma już szans jej wygrać, ale żeby jej nie przegrać, co byłoby katastrofą dla jego ego, musi nadal ją toczyć. Dlatego za jego panowania w Rosji ta wojna nigdy się nie zakończy. Zwłaszcza, że pomaga mu w jej prowadzeniu amerykański odpowiednik.
W kampanii wyborczej obiecał, że zakończy tę wojnę w 24 godziny. Ale zamiast tego rozpoczął wojnę z Iranem przez co ceny paliw skoczyły do sufitu. Rachunek za to płacimy wszyscy na całym świecie, co bardzo pomaga rosyjskiemu prezydentowi. I przez uzależnienie tych dwóch panów na świecie zrobiło się nie tylko bardzo niebezpiecznie, ale i bardzo drogo.
Bo prezydent Trump nie bardzo mogąc prowadzić wojny prawdziwe, z lubością prowadzi wojny handlowe. Wszystko po to, że nakarmić swoje wygłodniałe ego przyjemnością bycia w centrum uwagi w sprawie, która szkodzi jemu i innym. Bo nie potrafi biedaczysko, sprawić sobie prawdziwej przyjemności, która nie szkodzi nikomu
Do uzależnienia tych panów wrócę jeszcze nie raz. Ale z tego co napisałem powyżej, wynika jasno, że „trójka dyktatorów” w wydaniu prezydenckim jest nie tylko najniebezpieczniejszym uzależnieniem. Ale również najbardziej kosztownym. I niestety nie kosztuje obu uzależnionych prezydentów, tylko nas wszystkich.
Ale obaj panowie nie uzależnili się na piastowanych dziś stanowiskach. Oni zdobyli władzę, gdyż już wcześniej byli od niej uzależnieni. A uzależnili się od władzy i przemocy w swojej rodzinie, kiedy byli jeszcze mali. Niedługo o tym napiszemy, gdyż to uzależnienie w rodzinnej wersji jest dość częste a dyktatorzy choć mali, są dla swoich bliskich tak samo niebezpieczni.
Natomiast już dziś mogę Ci powiedzieć, że „ trójka dyktatorów” to jest uzależnienie jeśli się zacznie u kogoś rozwijać, to jest tym uzależnieniem , które może trwać najdłużej. Bo zwykle widać je już dobrze u najstarszych dzieci, które potrafią podporządkować sobie wszystkich dookoła i trwa do śmierci.
Ta śmierć przychodzi późnym wieku, gdyż osoby uzależnione nie palą, nie używają narkotyków, bardzo rzadko piją i nie objadają się. A samo uzależnienie chemicznie jest bardzo zdrowe. Bo to są hormony szczęścia w czystej postaci. W dodatku skutki uboczne uderzają tylko w otoczenie chorego.
Nie oznacza to wcale, że prowadzą szczęśliwe życie. Opiszemy tu kilka przypadków, to się przekonasz, że nie ma im czego zazdrościć. Bo znacznie częściej niż inni są porzucani przez małżonków. Nie utrzymują żadnych relacji z tymi dziećmi, które nie chciały się im podporządkować.
Nie mają też przyjaciół, gdyż bardzo źle znoszą prawdę o sobie. I w zasadzie nigdy nie podejmują terapii, gdyż musieliby przyznać rację komuś innemu. A na coś takiego ich ego nigdy nie pozwoli. Odchodzą po długiej samotności i cierpieniu z powodu starczej depresji spowodowanej tym, że nie potrafili nikomu okazać miłości.
A miłość to największa przyjemność, której możesz doświadczyć w swoim życiu. Dlatego może też się stać najcięższym uzależnieniem. Z tego też powodu ze wszystkich uzależnień wewnętrznych leczyć jest je najtrudniej. Zazwyczaj to się nie udaje, gdyż taka prawdziwa miłość nigdy całkiem nie umiera.
Nie umiera nawet wtedy, kiedy umiera osoba, którą ktoś tak kocha, ze nie potrafi przestać, choćby po to, żeby nie cierpieć z powodu często wieloletniej samotności i móc ułożyć sobie życie z kimś innym. Nie umiera też, kiedy kochana osoba odchodzi i układa sobie życie z kimś innym.
Z tego powodu rzadko jest zaczynana terapia tylko tego uzależnienia. Po prostu pacjenci nie chcą się pozbywać tak wielkiej przyjemności, którą jest prawdziwa miłość do kogoś, nawet jeśli to uzależnienie demoluje ich życie. Ale dość często potrzebna jest terapia uzależnienia, którego przyczyną jest uzależnienie od miłości.
Zdecydowanie najczęściej stosowanymi „lekarstwami” uspokajającymi ten cyklon emocji, który potrafi wywołać uzależnienie od miłości jest alkohol, narkotyki i seks. Wtedy jest jakaś szansa, żeby przy okazji pomocy w uwolnieniu od tych „lekarstw” przynajmniej złagodzić skutki uzależnienia od miłości.
Natomiast z uzależnień zewnętrznych najtrudniej jest leczyć uzależnienie od którejś formy jedzenia. Trudno jest leczyć to uzależnienie, gdyż głód jest bardzo nieprzyjemnym uczuciem a uczucie sytości jest bardzo przyjemne. Ponadto, żeby zyc nie musimy palić tytoniu, pić alkoholu czy zażywać narkotyków.
Ale jeść musimy. Przez to w terapii uzależnienia od jedzenia nie można go całkiem odstawić tak jak odstawia się alkohol czy narkotyki. Przez to każdy kęs jedzenia, który jesz w czasie terapii, jest przy okazji potężnym wyzwalaczem głodu jedzenia. A tego skutkiem jest to, że często jesz więcej niż Ci wolno w czasie terapii.
Ze wszystkich form jedzenia najtrudniej jest leczyć uzależnienie od tego co słodkie, gdyż smak słodki ze wszystkich smaków sprawia nam największą przyjemność. Dlatego słodycze ze wszystkich form jedzenia są najczęściej odpowiedzialne za nadwagę i otyłość.
Jeśli przyczyną nadwagi i otyłości jest uzależnienie, a zwłaszcza u pań najczęściej tak właśnie jest, to żadna dieta cud czy katowanie się ćwiczeniami nic nie pomogą. Kończysz dietę, ćwiczenia lub przestajesz brać pigułki na ograniczenie apetytu a efekt jojo pojawi się na pewno.
Schudnąć i znów nie przytyć, jeśli przyczyną jest uzależnienie możesz tylko wtedy kiedy usuniesz ze swoich uczuć i emocji przyczynę tego, że potrzebna Ci jest jakaś przyjemność zastępcza. W tym przypadku słodycze lub jakaś inna forma jedzenia, która ze wszystkich lekarstw sprawia Ci największą przyjemność.